Rok 1995.
Wieczór pewnego majowego ( lub innego) popołudnia. Siedzimy w pokoju. Dzieci i ja. Za oknem trochę deszcz pada. Smutno. Telewizor włączony ale akurat nic nie grają. Moja propozycja.
- A może opowiem Wam jak było kiedyś przed laty jak byłem młody. ?
Na twarzach dzieci wyraźny niepokój. Głupio powiedzieć Tacie że nie bardzo chcą słuchać. Ale widzę że to nie jest zbyt atrakcyjny temat. Odpuszczamy.
Rok 2000.
Pewne np. czerwcowe popołudnie. Może to były i święta . Może i Wielkanocne. Tradycyjnie skończyliśmy grać w karty Remika. Pomarańcz w rękach zwycięzcy.
- A może opowiem Wam jak to było w stanie wojennym w Polsce.
Rozpacz na twarzach. Tata - no coś ty ? . Nieeeee.
Rok 2015 .
Wszyscy się rozjechali. Nie ma komu opowiadać. Zresztą żadne z dzieci nie ma czasu słuchać. Bo i daleko. Bo zajęci. Praca. Dom. Dzieci.
Rok 20..
Oj niedobrze . Tata w szpitalu.
Rok 203.
Nie ma kto opowiadać . KONIEC.
Czy to tak było czy też nie to tak naprawdę nie pamiętam. Ale hipotetycznie mogło tak być.
Czy były takie rozmowy? No nie .
TO TERAZ WAM OPOWIEM.
Rok 1954
Jest 14 wrzesień 1954 roku. Do godziny piątej rano zostało koło 15 minut. I jest. Urodziłem się. Nie znam ani swoich rozmiarów ani wagi. Urodziłem się jako chorowity dzieciak. Moja mama miała w tym czasie gruźlicę a ciąża i