środa, 22 stycznia 2020

NOGA, BREXIT i WYKOPKI. WSZYSTKO CHUJ

poniedziałek, 27 czerwca 2016

NOGA, BREXIT i WYKOPKI. WSZYSTKO CHUJ.

Mnie to już tak prawdę mówiąc trochę mniej to wszystko obchodzi. Myślę tu o polityce, politykach i sondażach poparcia. Niech sobie młodzi 20-40 letni wybierają. Jak na razie to wybrali PIS i Kukiza  i jak czytam tym ugrupowaniom rośnie poparcie. Trafiłem na FB na strony niepopierające KOD - u delikatnie mówiąc. Na strony nie popierające emigrantów-też delikatnie mówiąc. Czytałem i myślałem że w domu jakbym mial udzielić gościny to chyba tym emigrantom było by bezpieczniej.  Jaka z tych wpisów bila tępota, chamstwo, brutalność. Rzygać się chce. Walczę od tygodnia z zakażeniem kości ktore się uaktywniło po 25 latach spokoju. Teraz jest to ból, zmartwienie i nieprzespane noce.To mnie głownie interesuje na dzień dzisiejszy. Walczę z organizacją dnia tak abym mial posprzątane, pozmywane jednocześnie chodząc jak najmniej. Dzięki sąsiadom mam zakupy i zrobiony obiad. Boli mnie, że mało kogo to obchodzi.

Bardzo mnie wkurza fakt że szukanie z wykrywaczem "meteorytów" po polach, lasach i łąkach muszę na razie odpuścić. Plany wyjazdu nad morze na nocne szukanie po plażach zgubionych monet i biżuterii też.
Pozostały kaktusy. W tym roku kwitną pięknie. 

W Polsce zrobiło się jak czasem w moim życiu. Jak się pieprzy to na cały gwizdek. Wyjście z Unii Europejskiej Zjednoczonego Królestwa Brytami  to nieszczęście. Juz widzę jak powoli strefa schengen się skończy i skończy się podróżowanie po krajach Europy.  Mogła ekipa Tuska mimo oporu społecznego wprowadzić EURO. Nie wprowadziła. Polska będąc pod innymi rządami teraz miała by szanse w tym bałaganie bardziej się wtopić w struktury Unii Europejskiej. Ale z Polska z takim rządem nikt nie będzie rozmawiał o pomyśle na Unię po brexicie. Zostaniemy wypchnięci na tzw odległe tory przy oczywiście całych gębach frazesów o przyjaźni. Tak się mści nieprzestrzeganie Europejskich Norm. Tak się zemści nasze tzn Rządowe wypięcie się na kłopot Unii Europejskiej zwany Emigranci. Nie moje to już zmartwienie. Rentę mam tak niską że chyba jej bardziej mi nie obetną. Odechciało mi się po 40 latach interesować polityką. Pieprzę tą politykę, PIS, PO i wszystkich pozostałych . Wypowiedzi niektorych doprowadziły mnie do stanu że gotuje się we mnie i ciśnienie rośnie. A po udarze jestem . Zatem koniec. Teraz zdrowie, spacery, kolekcjonowanie, poszukiwania meteorytów  jak pozwoli zdrowie i pieniądze, podróżowanie. Puki co to patrzę na opuchniętą nogę i mam nadzieję że się uda ją w miarę szybko wyleczyć.

BERLIN - OPUSZCZONY SZPITAL

 

torek, 4 czerwca 2019

BEELITZ Heilstätten - OPUSZCZONY SZPITAL KOŁO BERLINA



BEELITZ  Heilstätten    -    OPUSZCZONY SZPITAL KOŁO BERLINA



Kolejny wyjazd do Berlina postanowiłem rozdzielić na spotkanie rodzinne i zabawy z wnukiem jak i wypad do znanego mi z opisów kompleksu szpitali w miejscowości BEELITZ koło Berlina. Oczywiście jeden z flomarków też był w planie. 

Do szpitala w Beelitz pojechałem w sobotę. Oczywiście  zapomniałem naładować telefon . Z Alexsandrerplatz wróciłem się po powerbank.  Wyszedłem i za moment znowu się wracałem . Telefon z powerbankiem ale bez kabla jest nieużyteczny. Mam komplet - powerbank używam po raz pierwszy. 
Pociągiem podmiejskim numer RB7  z Berlina   w kierunku na Dessau ze stacji na Alexsanderplatz. Czas przejazdu -  niecała godzina. Bilet za 4.30 Euro kupiony w automacie biletowym. Sam nie kupiłem.  Poprosiłem Niemkę która akurat kupowała bilet aby kupiła i dla mnie. Kupiła z uśmiechem i bez problemu. Generalnie stwierdzam że ludzie są fajni i uczynni. Zdarzają się podle kreatury albo nieuczynni ale stosunkowo rzadko. Bilet mam w kieszeni i jadę pociągiem. Maleńka stacja. Wysiadam. Pierwsze pytanie. Gdzie tu iść ? 
W  prawo  prowadzi droga, a potem albo pod wiaduktem albo dalej w prawo.  



Poszedłem w prawo. Po prawej stronie minąłem Straż Pożarną i wiedziałem że idę dobrze. 

Faktycznie za jakieś 200 metrów plansza  " HERZLICH WILLKOMMEN"  Znaczy serdecznie witamy. 
I czar prysł.  Oczyma wyobraźni widziałem siebie chodzącym po zakamarkach opuszczonych szpitali a tu wszędzie płoty. 


Każda opuszczona budowla otoczona solidnym płotem z siatki . I   .....   strasznie dużo spacerujących ludzi.  

Otoczka tajemniczości, niebezpieczeństwa, dreszcz emocji wszystko szlag  trafił.  Ale i tak warto było przyjechać. 

TROSZKĘ HISTORII

Kompleks szpitalny  w Beelitz rozpoczęto budować 1898 roku. Już 4 lata później leczyło się tu na gruźlicę 600  pacjentów. W latach 1905 -1908   dobudowano dodatkowe szpitale i mogło się tu leczyć jednorazowo do 1200 osób. Rozbudowę kompleksu zakończono  w 1928 roku .Szpitale budowano ze środków ówczesnej Niemieckiej Ubezpieczalni. Takiego naszego ZUSU. W sumie kompleks szpitalno-sanatoryjny liczył 60 budynków i zajmował obszar 200 hektarów. Leczyli się tu mieszkańcy Berlina i okolic głownie na gruźlicę. I byli to niekoniecznie majętni obywatele II rzeszy. 

W czasie działań wojennych zarówno w pierwszej jak i drugiej wojnie  kompleks szpitalno-sanatoryjny był głownie do dyspozycji wojska i leczyli się tam ranni żołnierze.  Między innymi Adolf Hitler ranny w 1916 roku pod Sommą.
Po II wojnie światowej budynki zajęli Rosjanie i oni mieli tu swoje szpitale. Ponoć leczył się też tutaj Eric Honecker .
Z ciekawostek. Podczas pobytu zarówno w sanatorium jak i w szpitalu  nie można się było kontaktować z osobami płci przeciwnej. Były budynki dla kobiet i dla mężczyzn tak usytuowane że nawet spacery odbywały się osobno. Dzisiaj nie do pomyślenia. W 2000 roku budynki zostały opuszczone.
Do 2014 roku  opuszczone budynki były dewastowane przez wandali. Tak przynajmniej piszą na jednej z tablic. Budynki ogrodzono.
Przed kilku laty w Opuszczonym Kompleksie wybudowano pięciu poziomową wieżę widokową  wraz z 700 metrową ścieżką spacerową zawieszoną na wysokości koron drzew i przebiegającą nad zrujnowanymi niektórymi budynkami sanatoryjno - szpitalnymi. 

ZWIEDZANIE 





Na ścieżkę widokową  jak i wieżę można wejść po zakupieniu biletu. Bilet kosztuje 11 euro. Ja jako rencista zapłaciłem 9 euro. 
Ale aby pochodzić po alejach spacerowych nie ma konieczności kupowania biletu. Kilka obiektów, oczywiście otoczonych płotem jest dostępna  dla spacerowiczów. 

Wejście na wieżę widokową według mnie dosyć drogie. Można dojechać na górę windą co przy moich połamanych nogach było bardzo wygodne. Na górze ładny widok z możliwością  oglądania oglądania przez lunetę. Jednak podest na który trzeba wejść tak wąski że zrezygnowałem z oglądania. 
Dwa poziomy niżej jest zejście na trasę widokową. Pogoda w tym dniu była bardzo ładna. Nie chciałbym chodzić po tej ścieżce podczas wiatru.  Zresztą podczas wiatru jest zakaz wchodzenia i na wierzę widokową i na ścieżkę. Całkiem po prostu ta ścieżka mimo bardzo solidnej konstrukcji drga.  Idąc ścieżką nad koronami drzew przechodzimy też nad albo obok ostatnich pięter budynków.




żeby nie było że sobie wycieczkę wymyśliłem

Widok ze szczytu wieży widokowej na ścieżkę.

Niestety nie udało mi się wejść do środka opuszczonych budynków.  Ale dzięki uprzejmości pana  Jakub Porej ( https://qbanez.wordpress.com/2011/08/25/278-beelitz/ ) zamieszczam kilka zdjęć z wewnątrz budynku. Mam nadzieję jeszcze w tym roku - może w sierpniu odwiedzić to tajemnicze miejsce raz jeszcze i dostać się do środka budynków.







Po 5 godzinach wróciłem  na stację kolejową  i pojechałem podmiejskim pociągiem do Berlina. Udana wycieczka. 

Tak patrząc na te pogrodzone opuszczone budynki doceniam nasze Międzyrzeckie bunkry   MRU. Jeszcze dzikie.  Pozdrawiam  i zapraszam też na film  jaki za kilka godzin zamieszczę na You - Tube właśnie z tej wycieczki.  https://youtu.be/SVRMOQBCqjM