niedziela, 23 sierpnia 2020

WROCŁAWSKIE AFRYKARIUM - krótka wycieczka do ZOO

 

środa, 18 listopada 2015

AFRYKARIUM WE WROCŁAWIU czyli krótka wycieczka do ZOO.


Post pisany 18 listopada 2015 roku.  Dzisiaj już  Afrykarium wrosło w atrakcje Wrocławia ale na pewno dla wielu którzy nie byli nadal jest atrakcyjne. Zresztą sam bym chętnie poszedł jeszcze raz.  Ceny biletów na pewno wyższe  i na pewno dzisiaj za cene biletu nie dał bym rady przeżyć 4 dni .
Piękna pogoda. Ciepło. Listopadowe słoneczko przygrzewa. Nie jest to już niestety to słońce co grzało w lipcu, ale jest jesiennie kolorowo i bardzo ładnie. Nietypowy dzień dzisiaj. Pierwszy listopad - raczej dzień mało wycieczkowy.  We Wrocławiu jestem ostatnio rzadko. O nowym AFRYKARIUM  we Wrocławiu słyszałem dużo. Okazja była aby pójść, tym bardziej że moja siostra  tez nie była.

Wybraliśmy się razem. Spacerkiem do tramwaju. Kilka przystanków i przejściem nad ulicą do ZOO. 
Pierwsze zaskoczenie. Bilety sprzedaje automat !!!!!  Wkładasz kartę bankomatową, zaznaczasz jaki bilet chcesz, naciskasz na guziczek i jest. Dla mnie ulgowy, wszak ja rencista jestem. 30 zł - sporo.  Przy moim oszczędnym trybie życia 4 dni jedzenia. Bilet mojej kochanej siostry 40 zł. Bo normalny. Panie strażniczki z ochrony  przy wejściu bardzo miłe. Wchodzimy. Witają nas żyrafy na dużym wybiegu i dwa piękne duże kaktusy.


Kierujemy się prosto do pawilonu AFRYKARIUM. Wielki pawilon. Budowanie go musiało kosztować strasznie duże pieniądze. Ale jest zrobiony pięknie.




Wchodzimy. Uprzejma obsługa pokazuje kierunek w którym mamy się udać. Zdjęcia można robić ale tylko bez lampy błyskowej. Schodzimy w dół i trafiamy w zupełnie inny, piękny podwodny świat. Wielki zbiornik wodny. 



Za grubymi na 30 cm szybami pływają ławice ryb z okolic Morza Czerwonego. Piękne. Kolorowe. małe i duże. Oddech zapiera i powoduje takie OOOOCHHHHH. Godzinami można patrzeć. Przechodzimy dalej. Następne ryby.

Wielkie rekiny. Może nie tak wielkie jak te z filmu, ale bardzo bym się wystraszył jakbym spotkał je w wodzie. A potem to jak u Hitchcocka - napięcie rośnie. Wchodzimy w taki tunel gdzie nad nami, obok nas z lewa i prawa płyną wielkie egzotyczne płaszczki i inne ryby. Super.

Wielka plaszczka nad nami
Przechodzimy do następnego akwenu.
Przechodzimy do innego  kontynentu.

Za grubą szybą pływają pingwiny. Małe pingwiny, stado. Zawsze wydawało mi się że pingwiny  stoją w grupie na śniegu. :) 

Dodaj napis
Dodaj napis
Pingwiny . 

Na chodzeniu w Afrykarium mija powoli druga godzina.  Trochę  nogi bolą i trzeba  na cmentarz iść (jest pierwszy listopad). Świeci słońce. Ściągamy kurtki. Szybkim krokiem do motylarni. 


                                              Pamiątkowa fotka kolo wielkiego kaktusa

Zawsze podobały mi się motyle, delikatne i kolorowe. Agnieszka troszkę ze strachem tam weszła. Motyle fruwają po całym pomieszczeniu a jest ich sporo. Wokoło piękne kwiaty, na kamieniach leżą pokrojone pomarańcze. Na cytrusach motyle. Korci aby je złapać. Są na wyciągnięcie ręki w około nas.



Motyle są chyba wszystkie są  takie same co nie umniejsza ich urody. Fruwają przy suficie, koło nas.  Jest parno od roślinności i oczek wodnych. Bardzo gorąco. 
Wychodzimy powoli z ZOO. Można by tu pochodzić cały dzień i na taki okres czasu najlepiej się przygotować idąc tu na wycieczkę.. Zaletą pierwszo listopadowych odwiedzin w ZOO było to że mimo prześlicznej pogody było  dosyć mało ludzi. Mijamy jeszcze stanowisko dla tygrysa. Tego tygrysa który śmiertelnie zranił swojego opiekuna. Specjalnie pisze stanowisko. Wybieg dla tygrysa nie ma krat. Wysoki przezroczysty mur z jakiejś grubej pleksi z drutem kolczastym u góry.
Wielki tygrys

Bardzo się zmieniło wrocławskie  ZOO.  
Wychodzimy. Podjeżdża autobus. Wycieczka do ZOO jest już historią.

s

TRYBUNAŁ

 

TRYBUNAŁ

Więc tak.


Trybunał konstytucyjny powstał w 26 marca 1982 roku. Powstał jako swoisty wentyl bezpieczeństwa  dla ówczesnej władzy. W roku 1986 roku 
rozpoczął działalność orzeczniczą. Jego ówczesna pozycja była marna. W żaden sposób nie była wiążąca dla rządzących komunistów. 2/3 sejmu mogło zmienić decyzję trybunału .
Podobną decyzję nieuznającą decyzje trybunału konstytucyjnego mogła zmienic ówczesna Rada Państwa. Rada Państwa w PRL miała kompetencje podobne do kompetencji obecnego prezydenta.
Pomimo bardzo okrojonych uprawnień i wpływu na ówczesne prawo udało się Trybunałowi Konstytucyjnemu zbudować podwaliny pod państwo prawa. Głównie zasada że: PRAWO NIE DZIAŁA WSTECZ, RÓWNOŚCI OBYWATELI WOBEC PRAWA. 
Pierwszym prezesem Trybunału Konstytucyjnego był prof  Alfons Klafkowski . Bezpartyjny - co obecnie nabiera innego wymiaru. Profesor. Mam wrażenie że w latach 70 czy 90  tytuł profesora nadawany był zdecydowanie rzadziej niż obecnie. W każdym razie : W okresie do 2015 roku przewinęło się przez trybunał konstytucyjny  60 osób z czego 35 osób z tytułem profesorskim.
Konstytucja z 1997 roku mocno rozszerzyła prawa Trybunalu Konstytucyjnego i stan ten w swoich fundamentach jest taki sam do dnia dzisiejszego. Orzeczenia trybunału Konstytucyjnego nie podlegają zaskarżaniu i są w całości wiążące dla rządzących.
Cóż jest to zatem za stwór  ten Trybunał . Ciało kolegialne złożone z tzw mędrców narodu. 15 osób o bardzo dużym autorytecie moralnym z osiągnięciami w zakresie stosowania prawa.W domniemaniu nie kierujące się sympatiami politycznymi , światopoglądem. Całkowicie bezstronni . Podejmujące swoje decyzje tylko na podstawie zgodności powstającego prawa z konstytucją ( ta z 1997 roku). Przez lata tj od czasów uchwalenia nowej konstytucji do czasu nowego sejmu i rządów PIS trybunał konstytucyjny traktowano jako autorytet w zakresie prawa konstytucyjnego. Decyzje trybunału były święte. Nieodwołalne. Były jak gwizdek sędziego na meczu. Można się było nie zgadzać ale wykonać trzeba było. 
Dla rządzących nie był to często łatwy "przeciwnik". W swoim dążeniu do zmian przepisów często starali się iść na skróty lub wręcz niezgodnie z prawem. Wtedy to przeciwnicy polityczni, ludzie inaczej myślący odwoływali się do trybunału z prośbą o zbadanie danej ustawy z zgodnością z konstytucją. Często trybunał orzekał zgodnie z intencjami ustawodawców ale i równie często przeciwnie. 
Dlaczego zatem rząd PIS, prezydent Duda, większość sejmowa PIS jednym głosem chcą pozbawić autorytetu Trybunał Konstytucyjny. Chca doprowadzić do jego ubezwłasnowolnienia. Wydaje się to proste. 
Zwycięstwo PIS i koalicji Samoobrony z LPR  umożliwiło  panu Jarosławowi Kaczyńskiemu w 2005 roku desygnowanie na urząd premiera Kazimierza Marcinkiewicza.  Rząd i ówczesny sejm miał za zadanie przeprowadzić kilka kontrowersyjnych  ustaw między innymi skrócenie kadencji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, a także bardzo ważne  wg Jarosława Kaczyńskiego i osób mu ideowo najbliższych ustawa lustracyjna. Obie te ustawy jakże istotne dla poczucia sprawiedliwości dla PIS zakwestionował Trybunał Konstytucyjny. Mimo tego że rząd mial wiekszość koalicyjna w parlamencie, mimo tego że prezydentem był brat Jarosław Kaczyńskiego - Lech Kaczyński nie udało się zrealizować w całości ustawy lustracyjnej. 
Dlaczego ustawa lustracyjna wydaje się być tak istotna i podważenie istotnych części jej przepisów zdenerwowało ówczesną władzę.  ???
Rząd powstały w wyniku rewolucji w Polsce powstał w 1989 roku. Pierwszym premierem tego rządu był Tadeusz Mazowiecki. On to w swoim expoze powiedział  „Rząd, który utworzę, nie ponosi odpowiedzialności za hipotekę, którą dziedziczy. Ma ona jednak wpływ na okoliczności, w których przychodzi nam działać. Przeszłość odkreślamy grubą linią. Odpowiadać będziemy jedynie za to, co uczyniliśmy, by wydobyć Polskę z obecnego stanu załamania. 
W wolnej interpretacji rozumiano to tak: nie jest ważne kim byliście w przeszłości. Ważne aby teraz działać zgodnie z regułami demokracji i prawa.  Było to sensowne rozwiązanie jeśli przypomni się upadek rządu i prezydenta w Rumunii.
Teraz wydawało by się sytuacja jest dla rządów PIS i pana Jarosława Kaczyńskiego idealna.  Maja większość sejmową, mają uległego im Prezydenta. W znacznej mierze przychylnego Kukiza. Wydawało by się że można przeprowadzać reformy ustrojowe zgodnie z swoimi poglądami i racjami. Oczywiście w imię dobra Polski. Jej pomyślności i pomyślności Polaków. Abyśmy jako kraj odzyskali godność, aby nam żadna Bruksela, Berlin czy Moskwa nie decydowała co i jak mamy robić w zakresie światopoglądu jak i reform gospodarczych. Czego nie mamy??? Czego nie mają -ja nie utożsamiam się z PIS em. Nie mają większości aby zmienić konstytucję. 
Jest za to możliwość zmian w instytucjach opiniotwórczych tzn w mediach publicznych. Jest możliwość zmian w składzie Sędziowskiego Trybunału Stanu. ( Tusk pod trybunał). Na pewno zmiany w prokuraturze, w składzie Sądu Najwyższego. Jest zatem o co walczyć. 
Porównajmy sędziów proponowanych przez PIS.

Pani Julia Przyłębska - bezpartyjna.  Wydała wydaje się rozsądny wyrok w sprawie ZUS - na niekorzyść tej instytucji. Zona prominentnego działacza PIS


Piotr Pszszółkowski - działacz PIS. Zaangażowany w sprawę katastrofy samolotu Tu 154. Pełnomocnik rodzin 20 ofiar tej katastrofy.


Mariusz Muszyński - profesor nadzwyczajny. (1) Członek komitetu naukowego katastrofy smoleńskiej w latach 2013 i 2014. Pełnomocnik minister Anny Fatygi w rządzie PIS w latach 2005 -2007. 


Lech Morawski - profesor. Członek komitetu naukowego katastrofy smoleńskiej w latach 2013 i 2014. 



Henryk Cioch - profesor 

Senator niezależny z poręczenia PIS w poprzedniej kadencji senatu.

Mamy zatem cztery osoby zaangażowane w dzialalność partyjną PIS w latach poprzednich w tym dwie osoby działające w komisji Maciarewicza.


Porównajmy te kandydatury z kandydaturami PO . Oto one.


Andrzej Sokala - profesor. Bezpartyjny. Niezwiązany z żadnym ugrupowaniem politycznym.

Bronisław Sitek - profesor. Bezpartyjny.

Andrzej Jakubecki - profesor. Bezpartyjny.

Krzysztof Ślebzak - profesor nadzwyczajny.(1) Bezpartyjny.

Roman Hauser - profesor . Bezpartyjny.

Wnioski nasuwają się same. 
1. Stanowisko profesora nadzwyczajnego jest niższe rangą od stanowiska profesora zwyczajnego.

Jaką mamy sytuację na dzień dzisiejszy.?? Dzień dzisiejszy to znaczy przed Ustawą Poprawkową z dnia dzisiejszego tj 17.12,2015.  
Wybranych mamy  osiemnastu  sędziów. Zaprzysiężonych piętnastu . Wybranych zgodnie z zasadami praworządności a nie zaprzysiężonych przez prezydenta trzech. Wg obozu PIS i obozu prezydenckiego konflikt jest zaniechany i możemy jechać dalej. To jest tzw polityka faktów dokonanych.
Jeszcze do wyjaśnienia pozostaje jedna sprawa. W komunikatach PISU i w wypowiedziach przedstawicieli tej partii dużo się mówi o niezrealizowaniu przez rząd PO 48 wyroków Trybunału Konstytucyjnego.
Wg danych z Trybunału Konstytucyjnego  koalicja PO - PSL w roku 2007 przejęła w spadku niezrealizowanych około 200 ustaw i realizowała je w następnych latach. Bez bardzo dokładnego wczytania się w jakość i wagę tych ustaw trudno powiedzieć czy te 200 niezrealizowanych ustaw było spowodowane opieszałością rządu i brakiem szacunku dla prawa za czasów rządu PIS w latach 2005-2007 czy też z przyczyn innych brak możliwości realizacji. 
Podobnie  jest z tymi 48 ustawami niezrealizowanymi przez PO -PSL . W sytuacji sporu  i żonglerki liczbami warto o tym wiedzieć. 
I co dalej?. Jakie pomysły mają nasze partie polityczne w sejmie.? Jaki pomysł ma prezydent Andrzej Duda. ?
Mamy w znacznej mierze sparaliżowany Trubunał. POmyśł prezesa trybunału aby ostatnim pięciu zaprzysiężonym członkom Trybunału nie dawać do rozpatrywania żadnych spraw nie rozwiązuje zaistniałego problemu. Dlaczego tak uważam??





wtorek, 8 grudnia 2015

HISZPANIA - PLASTELINOWE WOJNY

 

wtorek, 1 grudnia 2015

PLASTELINOWE WOJNY


REPLIKA STAREGO PISTOLETU - rekwizyt z jednego z filmów.


Hiszpania. Alicante. Jedziemy do hiszpańskiej prywatnej szkoły malarstwa. Właścicielem i głównym nauczycielem jest Rudy Mercado. Przesympatyczny człowiek, gawędziarz, zdolny malarz. Swojego czasu pracował w Hollywood. Zdolnych malarzy i przesympatycznych ludzi na tym świecie jest Bogu dzięki dużo. Ale niewielu robi coś takiego co robi Rudy. 
Co robi pan Rudy Mercado oprócz tego że uczy zdolnych ludzi malować. ????  


Robi inscenizacje bitew począwszy od Starożytnej Grecji. Inscenizacja takiej bitwy trwa kilka tygodni i podzielona jest na kilka lub kilkanaście etapów. Początek bitwy, potem jakieś wydarzenia mające wpływ na jej przebieg i koniec bitwy.  Przebieg wydarzeń zgodny z tym jak tam było. Figurki na planszy zmieniane są co kilka dni. Do dużej sali, w pracowni gdzie wystawiona jest plansza przychodzą  wraz nauczycielami uczniowie klas szkól podstawowych na lekcje historii. Podczas mojego pobytu na planszach była inscenizacja bitwy pod ABU KLEA. Bitwa stoczona w styczniu  1885 roku przez  siły powstańcze Mahdiego  a korpusem pustynnym sił brytyjskich. 



Plansze z przebiegiem bitwy

Wykonanie kilkuset często  figurek żołnierzy, armaty, statki  i ukształtowanie terenu to zajęcie dosyć długie i pracochłonne. Z tego co wiem Rudy robi to sam, siedząc wieczorami w pracowni. Doszedł do takiej wprawy w produkcji figurek że dwie minuty na figurkę wychodzi. Jest to działalność charytatywna.  Cieszę się że są tacy ludzie na świecie i że miałem okazję poznać Rudego . :)

piątek, 27 listopada 2015


MRU - Międzyrzecki Rejon Umocnień

Niedziela, 19 maja 2019

MRU ......................

MIĘDZYRZECKI REJON UMOCNIEŃ I OKOLICE

STARY DWOREK 


Mieszkam kolo Międzyrzecza dobre 30 lat.
Po wypadku kilka lat nie mogłem chodzić, potem nie miałem czasu. Teraz któregoś pięknego dnia w roku 2015 wybrałem się  za namową kolegi zobaczyć w  bunkry  Międzyrzeckiego Rejonu Umocnień. 
I tak przez okres 4 lat co jakiś czas mam okazję zaprowadzić znajomych z innych stron Polski w tajemnicze ruiny Miedzyrzeckiego Rejonu Umocnień. 

Nie mam w tym poście ambicji bycia ekspertem w sprawie MRU. Bardziej zachęcam do zobaczenia pozostałości czasów przed II wojną światową i podczas jej trwania. 

Kilkukrotnie byłem też na wycieczce z przewodnikiem po najbezpieczniejszych i najlepiej zachowanych i oświetlonych miejscach  MRU
W Starym Dworku na Lisiej Górze Niemcy zbudowali bunkry tzw Grupy Warownej "Ludendorff". Jest to kompleks kilku połączonych ze sobą bunkrów linii obronnej Międzyrzeckiego Rejonu Umocnień. 
Na dzień dobry wita nas ostrzeżenie o żmijach znajdujących się w okolicy.  
Wychodzimy z samochodu. Do bunkrów Grupy Warownej są dwie drogi. Jedna prowadzi do wejścia do bunkra ( na drugim zdjęciu)  Druga droga mocno w górę na szczyt Lisiej Góry .   Na szczycie sterta wielkich betonowych bloków  sięgająca 3 piętra w dół.


Ruiny bunkrów  ( zdjęcia z 2015 roku)


Jedno z wejść do bunkra  (2015 rok)

To całkiem po prostu trzeba zobaczyć. 

Szkoda że nie jestem młodszy a przede wszystkim  zdrowszy . Połaził bym po dnie takich bunkrów. Jak głoszą miejscowe legendy Niemcy na pewno pochowali tam jeszcze wiele skarbów. Zresztą dla miłośników fortyfikacji widoki jak  na zdjęciu stanowiły będą niewątpliwą gratkę.  Nie wiem jak długo takie rumowiska będą możliwe do zwiedzania w takim stanie jak dzisiaj . Być może jeszcze kilka wypadków śmiertelnych z udziałem nieuważnych i niedoświadczonych turystów i poszukiwaczy i wspomniane ruiny zostaną otoczone barierkami z napisami zakazującymi wchodzenie poza barierkę. Straci to wtedy taki posmak tajemnicy i  przygody.

Wejście do pojedynczego bunkra  

Ruiny pojedynczego bunkru. Kopuła zrobiona z kilkunastu centymetrowej stali. W środku w bunkrze zejście do  niższej kondygnacji. 
Jest tyle  artykułów  opisujących bunkry Międzyrzeckiego Rejonu Umocnień że nie ma sensu abym je powielał, tym bardziej że moja wiedza na ten temat jest mizerna. Zachęcam do odwiedzenia  tych ruin dopóki wyglądają tak jak obecnie.

Inny podobny wypad był rok później jest do bunkrów przy jeziorze Chycina za Bledzewem. 

Tam podobnie. Sterta głazów betonowych najeżonych prętami zbrojeniowymi. I dobre trzy piętra w dół głazów. Przypomniało mi to trochę rumowiska głazów w Górach Stołowych.



Na zdjęciach rumowiska głazów  betonowych w bunkrze przy jeziorze Chycina. Są to pozostałości bunkrów grupy warownej "Moltke".

Całkiem innym  przeżyciem jest zejście do bunkrów z przewodnikiem. Miejscowość ta nazywa się Pniewo i leży na trasie za Międzyrzeczem jadąc od strony Skwierzyny.  Trzeba w Kaławie skręcić na Pniewo.  Trochę skomercjalizowana wycieczka. Szczególnie w stosunku do tych "dzikich wypadów. Ale przy tym bezpieczna i dająca dużo ciekawych informacji o MRU.

W miejscowości Pniewo przy małym muzeum i kasie wita nas czołg T - 34, a w oddali kilka pojazdów i armat z okresu II wojny światowej. 

Tzw. wilcze zęby  ochrona przed  czołgami


Zejście do bunkrów w kilkunastoosobowych grupach. Bilet kosztuje 20 zł. Są dwie trasy  półtoragodzinna i kilkugodzinna. Wybraliśmy ze względu na moje nogi trasę 1,5 godzinną. Zejście do bunkrów to zejście na poziom 50 metrów pod ziemię. Przejście kilkuset schodów. Zgroza.  Pod ziemią pomieszczenia załogi bunkra, pomieszczenie oficera. Ubikacje. Pokazany tez jest system wentylacji. Dobrze mieć z sobą latarki. Jakkolwiek znaczna część trasy jest oświetlona, to chyba trochę dla zwiększenia atrakcyjności trasy przechodzimy kilkaset metrów korytarzem w zupełnych ciemnościach. W bunkrach jest zimno. Trzeba ubrać się dosyć ciepło. Temperatura około 10 stopni. Zejście było uciążliwe.






 Ale wejście na górę  to dla mnie Mont Everest. Okropność.  Jak już wyszliśmy na górę potrzebowałem kilku chwil odpoczynku.  Do miejsca w którym wchodziliśmy do bunkrów było dobre pół kilometra.  
Udana wycieczka. Dużo nowych informacji. Nie darmo mówią że nawet małe podróże kształcą .

Grupa Warowna "SCHILL"




Właśnie w tym kompleksie bunkrów byłem z grupa przyjaciół w tym roku.

Zejście do bunkra.

Bunkry zachowane w bardzo dobrym stanie. To dopiero jest przygoda. Przygoda przez duże P. Kompleks bunkrów w zasadzie nie wysadzony. Wchodzi się prawie do niezniszczonego bunkra. Krętymi schodami schodzi w dół też dobre 50 m. Schody przy ścianie. Brak barierki. 





Schody gdzie nie gdzie mocno popękane i postrzępione.  Schodziłem na dół z duszą na ramieniu. Lewym ramieniem ocierając się o ścianę, prawą ręką trzymając trochę się za ramię kolegi. Z latarkami czołowymi chodziliśmy po pomieszczeniach bunkra. W niektórych niżej położonych stała woda. W powietrzu unosił się dziwny pył. 
Zdjęcie nie jest zamazane.To własnie ten pył.
W tle oryginalne haki gdzie zakładane były prycze. Znajdujemy się w pomieszczeniu sypialnym

Wchodzę po schodach.  Akurat trzymam rekę na jedynym elemencie dawnej barierki.


Chodziłem po pomieszczeniach ubikacji, "pokojach" sypialnych.
Długie korytarze. Czarno jak w nosie. Delikatnie mówiąc.






Fajna była ta wyprawa. Inna od poprzednich. Sam nie wybrałbym się do takich bunkrów. Bałbym się. Bardzo trzeba uważać idąc po korytarzach. Co jakiś czas w podłodze korytarza są głębokie kanały. Chyba wentylacyjne. Naprawdę trzeba uważać. Samemu na pewno nie wchodzić. 

Doszliśmy do wyjścia. Tam pojawiło się nowe wyzwanie. Trzeba wyjść. Ale jak?
Nad nami dziura w ziemi. W podłodze sterczące pręty zbrojeniowe fi 12. Przed nami ściana postrzępiona 3 metrowa jak nie lepiej. Wejść i spaść to duże prawdopodobieństwo nadziania się na sterczące pręty. Tzn trzeba wejść za pierwszym podejściem. Saper się myli tylko raz.  Byliśmy we czwórkę i z tego bunkra wyszedłem tylko dzięki zaangażowaniu młodszych kolegów. Jeden zrobił z rak stołeczek drugi będąc na górze podał mi ręce. I tak wspólnym wysiłkiem wyszedłem na górę. Uff.


Silna grupa eksploratorów.



Most obrotowy na rzece OBRA


Jednym z elementów Międzyrzeckiego Rejonu Umocnień  były mosty ruchome. W sumie Niemcy wybudowali 10 mostów ruchomych z tego dwa były obrotowe. Ten znajdujący się kolo Starego Dworku działa do dnia dzisiejszego - mimo upływu ponad 70 lat. 
Most . Wygląda niepozornie.  

Wyjście z maszynowni - niestety zamkniętej.

Most wart zobaczenia. Chwilowo nie mam zdjęć - dodam je po powtórnych odwiedzinach na moście.