torek, 4 czerwca 2019
BEELITZ Heilstätten - OPUSZCZONY SZPITAL KOŁO BERLINA
BEELITZ Heilstätten - OPUSZCZONY SZPITAL KOŁO BERLINA
Kolejny wyjazd do Berlina postanowiłem rozdzielić na spotkanie rodzinne i zabawy z wnukiem jak i wypad do znanego mi z opisów kompleksu szpitali w miejscowości BEELITZ koło Berlina. Oczywiście jeden z flomarków też był w planie.
Do szpitala w Beelitz pojechałem w sobotę. Oczywiście zapomniałem naładować telefon . Z Alexsandrerplatz wróciłem się po powerbank. Wyszedłem i za moment znowu się wracałem . Telefon z powerbankiem ale bez kabla jest nieużyteczny. Mam komplet - powerbank używam po raz pierwszy.
Pociągiem podmiejskim numer RB7 z Berlina w kierunku na Dessau ze stacji na Alexsanderplatz. Czas przejazdu - niecała godzina. Bilet za 4.30 Euro kupiony w automacie biletowym. Sam nie kupiłem. Poprosiłem Niemkę która akurat kupowała bilet aby kupiła i dla mnie. Kupiła z uśmiechem i bez problemu. Generalnie stwierdzam że ludzie są fajni i uczynni. Zdarzają się podle kreatury albo nieuczynni ale stosunkowo rzadko. Bilet mam w kieszeni i jadę pociągiem. Maleńka stacja. Wysiadam. Pierwsze pytanie. Gdzie tu iść ?
Pociągiem podmiejskim numer RB7 z Berlina w kierunku na Dessau ze stacji na Alexsanderplatz. Czas przejazdu - niecała godzina. Bilet za 4.30 Euro kupiony w automacie biletowym. Sam nie kupiłem. Poprosiłem Niemkę która akurat kupowała bilet aby kupiła i dla mnie. Kupiła z uśmiechem i bez problemu. Generalnie stwierdzam że ludzie są fajni i uczynni. Zdarzają się podle kreatury albo nieuczynni ale stosunkowo rzadko. Bilet mam w kieszeni i jadę pociągiem. Maleńka stacja. Wysiadam. Pierwsze pytanie. Gdzie tu iść ?
Poszedłem w prawo. Po prawej stronie minąłem Straż Pożarną i wiedziałem że idę dobrze.
Faktycznie za jakieś 200 metrów plansza " HERZLICH WILLKOMMEN" Znaczy serdecznie witamy.
I czar prysł. Oczyma wyobraźni widziałem siebie chodzącym po zakamarkach opuszczonych szpitali a tu wszędzie płoty.
Każda opuszczona budowla otoczona solidnym płotem z siatki . I ..... strasznie dużo spacerujących ludzi.
Otoczka tajemniczości, niebezpieczeństwa, dreszcz emocji wszystko szlag trafił. Ale i tak warto było przyjechać.
TROSZKĘ HISTORII
Kompleks szpitalny w Beelitz rozpoczęto budować 1898 roku. Już 4 lata później leczyło się tu na gruźlicę 600 pacjentów. W latach 1905 -1908 dobudowano dodatkowe szpitale i mogło się tu leczyć jednorazowo do 1200 osób. Rozbudowę kompleksu zakończono w 1928 roku .Szpitale budowano ze środków ówczesnej Niemieckiej Ubezpieczalni. Takiego naszego ZUSU. W sumie kompleks szpitalno-sanatoryjny liczył 60 budynków i zajmował obszar 200 hektarów. Leczyli się tu mieszkańcy Berlina i okolic głownie na gruźlicę. I byli to niekoniecznie majętni obywatele II rzeszy.
W czasie działań wojennych zarówno w pierwszej jak i drugiej wojnie kompleks szpitalno-sanatoryjny był głownie do dyspozycji wojska i leczyli się tam ranni żołnierze. Między innymi Adolf Hitler ranny w 1916 roku pod Sommą.
Po II wojnie światowej budynki zajęli Rosjanie i oni mieli tu swoje szpitale. Ponoć leczył się też tutaj Eric Honecker .
Z ciekawostek. Podczas pobytu zarówno w sanatorium jak i w szpitalu nie można się było kontaktować z osobami płci przeciwnej. Były budynki dla kobiet i dla mężczyzn tak usytuowane że nawet spacery odbywały się osobno. Dzisiaj nie do pomyślenia. W 2000 roku budynki zostały opuszczone.
Do 2014 roku opuszczone budynki były dewastowane przez wandali. Tak przynajmniej piszą na jednej z tablic. Budynki ogrodzono.
Przed kilku laty w Opuszczonym Kompleksie wybudowano pięciu poziomową wieżę widokową wraz z 700 metrową ścieżką spacerową zawieszoną na wysokości koron drzew i przebiegającą nad zrujnowanymi niektórymi budynkami sanatoryjno - szpitalnymi.
ZWIEDZANIE
Na ścieżkę widokową jak i wieżę można wejść po zakupieniu biletu. Bilet kosztuje 11 euro. Ja jako rencista zapłaciłem 9 euro.
Ale aby pochodzić po alejach spacerowych nie ma konieczności kupowania biletu. Kilka obiektów, oczywiście otoczonych płotem jest dostępna dla spacerowiczów.
Wejście na wieżę widokową według mnie dosyć drogie. Można dojechać na górę windą co przy moich połamanych nogach było bardzo wygodne. Na górze ładny widok z możliwością oglądania oglądania przez lunetę. Jednak podest na który trzeba wejść tak wąski że zrezygnowałem z oglądania.
Dwa poziomy niżej jest zejście na trasę widokową. Pogoda w tym dniu była bardzo ładna. Nie chciałbym chodzić po tej ścieżce podczas wiatru. Zresztą podczas wiatru jest zakaz wchodzenia i na wierzę widokową i na ścieżkę. Całkiem po prostu ta ścieżka mimo bardzo solidnej konstrukcji drga. Idąc ścieżką nad koronami drzew przechodzimy też nad albo obok ostatnich pięter budynków.
Niestety nie udało mi się wejść do środka opuszczonych budynków. Ale dzięki uprzejmości pana Jakub Porej ( https://qbanez.wordpress.com/2011/08/25/278-beelitz/ ) zamieszczam kilka zdjęć z wewnątrz budynku. Mam nadzieję jeszcze w tym roku - może w sierpniu odwiedzić to tajemnicze miejsce raz jeszcze i dostać się do środka budynków.
Po 5 godzinach wróciłem na stację kolejową i pojechałem podmiejskim pociągiem do Berlina. Udana wycieczka.
Tak patrząc na te pogrodzone opuszczone budynki doceniam nasze Międzyrzeckie bunkry MRU. Jeszcze dzikie. Pozdrawiam i zapraszam też na film jaki za kilka godzin zamieszczę na You - Tube właśnie z tej wycieczki. https://youtu.be/SVRMOQBCqjM
Otoczka tajemniczości, niebezpieczeństwa, dreszcz emocji wszystko szlag trafił. Ale i tak warto było przyjechać.
TROSZKĘ HISTORII
Kompleks szpitalny w Beelitz rozpoczęto budować 1898 roku. Już 4 lata później leczyło się tu na gruźlicę 600 pacjentów. W latach 1905 -1908 dobudowano dodatkowe szpitale i mogło się tu leczyć jednorazowo do 1200 osób. Rozbudowę kompleksu zakończono w 1928 roku .Szpitale budowano ze środków ówczesnej Niemieckiej Ubezpieczalni. Takiego naszego ZUSU. W sumie kompleks szpitalno-sanatoryjny liczył 60 budynków i zajmował obszar 200 hektarów. Leczyli się tu mieszkańcy Berlina i okolic głownie na gruźlicę. I byli to niekoniecznie majętni obywatele II rzeszy.
W czasie działań wojennych zarówno w pierwszej jak i drugiej wojnie kompleks szpitalno-sanatoryjny był głownie do dyspozycji wojska i leczyli się tam ranni żołnierze. Między innymi Adolf Hitler ranny w 1916 roku pod Sommą.
Po II wojnie światowej budynki zajęli Rosjanie i oni mieli tu swoje szpitale. Ponoć leczył się też tutaj Eric Honecker .
Z ciekawostek. Podczas pobytu zarówno w sanatorium jak i w szpitalu nie można się było kontaktować z osobami płci przeciwnej. Były budynki dla kobiet i dla mężczyzn tak usytuowane że nawet spacery odbywały się osobno. Dzisiaj nie do pomyślenia. W 2000 roku budynki zostały opuszczone.
Do 2014 roku opuszczone budynki były dewastowane przez wandali. Tak przynajmniej piszą na jednej z tablic. Budynki ogrodzono.
Przed kilku laty w Opuszczonym Kompleksie wybudowano pięciu poziomową wieżę widokową wraz z 700 metrową ścieżką spacerową zawieszoną na wysokości koron drzew i przebiegającą nad zrujnowanymi niektórymi budynkami sanatoryjno - szpitalnymi.
ZWIEDZANIE
Na ścieżkę widokową jak i wieżę można wejść po zakupieniu biletu. Bilet kosztuje 11 euro. Ja jako rencista zapłaciłem 9 euro.
Ale aby pochodzić po alejach spacerowych nie ma konieczności kupowania biletu. Kilka obiektów, oczywiście otoczonych płotem jest dostępna dla spacerowiczów.
Wejście na wieżę widokową według mnie dosyć drogie. Można dojechać na górę windą co przy moich połamanych nogach było bardzo wygodne. Na górze ładny widok z możliwością oglądania oglądania przez lunetę. Jednak podest na który trzeba wejść tak wąski że zrezygnowałem z oglądania.
Dwa poziomy niżej jest zejście na trasę widokową. Pogoda w tym dniu była bardzo ładna. Nie chciałbym chodzić po tej ścieżce podczas wiatru. Zresztą podczas wiatru jest zakaz wchodzenia i na wierzę widokową i na ścieżkę. Całkiem po prostu ta ścieżka mimo bardzo solidnej konstrukcji drga. Idąc ścieżką nad koronami drzew przechodzimy też nad albo obok ostatnich pięter budynków.
![]() |
| żeby nie było że sobie wycieczkę wymyśliłem |
![]() |
| Widok ze szczytu wieży widokowej na ścieżkę. |
Po 5 godzinach wróciłem na stację kolejową i pojechałem podmiejskim pociągiem do Berlina. Udana wycieczka.
Tak patrząc na te pogrodzone opuszczone budynki doceniam nasze Międzyrzeckie bunkry MRU. Jeszcze dzikie. Pozdrawiam i zapraszam też na film jaki za kilka godzin zamieszczę na You - Tube właśnie z tej wycieczki. https://youtu.be/SVRMOQBCqjM











1 komentarz: