piątek, 21 sierpnia 2020

POBIEROWO - NOCNE SPACERY PO PLAŻY

 

piątek, 5 sierpnia 2016

POBIEROWO - NOCNE SPACERY PO PLAŻY


Sierpień 2016

Pojechalem w tym roku po raz trzeci do Pobierowa. Dlaczego własnie tam.? Z Murzynowa do Pobierowa jest 200 km. Stosunkowo niedaleko. Kemping znam, nie drogi położony prawie przy plaży. Cena kempingu to 20 zł dziennie + 10 zł jednorazowej opłaty za rozbicie namiotu. Niezależnie jak długo bylibyśmy na polu namiotowym. Dostęp do czajnika elektrycznego i kuchenki gazowej nieograniczony. Tak że w sumie nie jest źle. Położone jet to pole wśród drzew jest dużo cienia. Spokój. Ubikacje i prysznice znośne. W końcu nie jedzie się tam na kilka miesięcy.  Nie jestem miłośnikiem kąpieli słonecznych. Wręcz unikam siedzenia na słońcu w czasie upalnego lata. Na plażę chodziłem o zmroku oczywiście z wykrywaczem. Przez 6 wieczorów od godz dwudziestej  do dwudziestej czwartej. Wracałem zmęczony  i po tygodniu pobytu i intensywnych spacerów lżejszy o 3 kg. Tak że to akurat fajnie.  Wykopałem w sumie 120 zł i kilka eurocentów. Ładny pierścionek ale z tombaku.


W Pobierowie jest chyba tak jak w wielu podobnych wczasowych miejscowościach. Żyje latem, strasznie dużo smażalni, kebabów, lodów. Mało sklepów. Stoiska z sztucznymi tatuażami. Tłok i hałas. Ale to akurat lubię. 
W tym roku chciałem zobaczyć trochę okolice. Znalazłem letnią rezydencję Ewy Braun. Mało kto wie że jest taki budynek. Mocno zniszczony, zamknięty dla ogółu ale jak się ktoś trochę uprze wejść można. Ja ze względu na to że chodziłem sam balem się wchodzić na pierwsze piętro. Budynek ma z 80 -100 lat. Nie wygląda aby był remontowany. Bałem się że się całkiem po prostu zawali strop i będę mial poważny kłopot. 
Do tej letniej rezydencji szedłem z jednej strony Pobierowa na drugą. Prawie 7 km w jedną stronę. Nogi mnie bolały dość mocno - ale w końcu znalazłem. Ogrodzony płotem z ostrzeżeniami . WSTĘP WZBRONIONY. GROZI ZAWALENIEM.  Przeszedłem taki kawal i nie wejść do środka ?  Znalazłem dziurę w płocie i w drzwiach wejściowych.  Wszedłem.



Poniżej zdjęcia, trochę niewyraźne ze środka willi.  Przyjeżdżali tu dostojnicy III RZESZY.  




Podłoga w holu. Wcale nie zniszczona jak na 80 lat .



Tak to w tej chwili wygląda. 
Wszystkim szukającym i oglądającym " tajemne "  i opuszczone miejsca polecam. 

Pooglądałem, po dotykałem willi Ewy Braun i zaraz obok znalazłem ......   opuszczone osiedle domków jednorodzinnych.
Dla mnie to niesamowite klimaty. Stoją puste domy, powoli widać że przez wybite okna dostaje się woda, dachy zaciekają. Nad brzegiem morza. Rozumiem opuszczony stary dom w Murzynowie, ale ładne 20 letnie domy nad morzem. Nie rozumiem.









Chodziłem po tym osiedlu. Zaglądałem do domów. Trochę jednak z niepokojem. Pisało obiekt strzeżony. Własność wojska czy coś podobnie. Ale przeżycie w sumie fajne - takie opuszczone miasteczko. 
Bardzo chciałbym do Czernobyla pojechać na kilka chwil i zobaczyć jak to teraz wygląda.
      Do Czernobyla nie pojechałem. Pojechalem za to do Dziwnowa. Kilka kilometrów od  Pobierowa. Miasteczko trochę większe. Ma port, no i most zwodzony.  Most zwodzony zawsze jest fajny.  Na początku lat 70 widziałem podobny w Darłowie.  



W Darłowie na nabrzeżu można kupić ryby prosto z kutra. Kupiłem 4 małe flądry. Małe, bo nie miałem dużej patelni. Sympatyczny młody chłopak wypatroszył je. Cena 4 szt za 5 zł. Na polu namiotowym usmażyłem. Super. :)






W porcie  jachty, nad głową latają motolotnie. Gorąco okropnie. Jachty różne. Są  i wielkie, takie wypasione. Mercedesy wśród jachtów. Ja zdecydowanie wolę suchy ląd, Żadne pływanie po morzu, a już na pewno nie latanie gdzieś 500 m nad ziemią na mało stabilnej motolotni. 
Samochodem, autostopem, rowerem ale jednak po ziemi. 
Most w Dziwnowie otwierany jest co dwie godziny.  Tak jest to zgrane że w tym czasie przepływa  statek wycieczkowy KORSARZ wzorowany chyba trochę na statkach pirackich. Podnoszeniu mostu towarzyszyła grupa wczasowiczów. Zawsze jest to atrakcja. W Murzynowie, czy Skwierzynie zwodzonego mostu nie ma. W innych małych miasteczkach i miastach też nie.

Zwodzony most w oddali.







Tydzień szybko zleciał. Pogoda była słoneczna i ciepła. Na polu namiotowym sympatyczni ludzie. We wtorek koło 10 wsiadłem do samochodu i po 3 godzinach byłem w Murzynowie. Po drodze trochę przygód -zgubiłem tablicę rejestracyjną. 

Lipiec 2019 rok

Osiedle wczasowe te opisane powyżej już nie istnieje.  Zostało zburzone.  Trochę szkoda.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz