środa, 17 września 2014
WYJAZD DO WIROWA
WIRÓW
Trafiłem do WIROWA odwiedzając rodzinę. Przyjechałem z wykrywaczem do metalu i przez dwa dni, jak nie padło szukaliśmy wraz z przyszłym teściem mojego syna "skarbów "
Wyniki marne. Trzy naboje od Pepeszy z 1944 roku i 20 kopiejek z 1940 roku. Nieodparty znak że Rosjanie tam byli. Podczas poszukiwań wykrywacz się popsuł i tym sposobem poszukiwania się zakończyły. A teren jest ciekawy i wart pochodzenia. Las poprzecinany okopami. Jeśli odbywały się tam jakieś walki warto będzie w przyszłości tam pochodzić przynajmniej przez kilka dni. Niewątpliwie skarbem samym w sobie i wartym obejrzenia jest neoromański kościół w Wirowie. Kościół jest w stylu jaki lubię. Bez złoceń, zbędnych figurek. Prosty, dużo elementów drewnianych. Każdy kto będzie w okolicach Wirowa powinien ten kościółek zobaczyć.
Po drodze jako początkujący podróżnik odwiedziłem PYRZYCE. Akurat pogoda nie była najfajniejsza. Było zimno, trochę padało. Znalazłem pomnik wybudowany dla wyzwolicieli PYRZYC (armii Radzieckiej )i zrobiłem zdjęcie. Bardzo lubię tego typu pomniki niezależnie od tego komu są wystawione. Uważam, że likwidacja pomników żołnierzy Armii Radzieckiej jest błędem.
Pyrzyce wyglądają na ładne i stare miasteczko.
Przechodziło przez wieki różne koleje losu. Pierwsze osadnictwo było w IX wieku naszej ery. Pyrzyce w okresie II wojny światowej zostało bardzo zniszczone. Niemcy uczynili z Pyrzyc twierdzę broniącą dostępu do Szczecina. Po wojnie zabytki i kościoły zostały odbudowane ze zniszczeń.
Koło czołgu stoją też armaty z okresu II wojny światowej
ulica w Pyrzycach . Było brzydko i zimno dlatego też ruch w mieście minimalny .








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz