wtorek, 25 sierpnia 2020

WILKANÓW - SUPER AGROTURYSTYKA u ZBYSZKA

 

WILKANÓW -- koło BYSTRZYCY KŁODZKIEJ zaskoczenie na plus

         

Mapka poglądowa. U góry  w lewym rogu Bystrzyca Kłodzka




              Rejony Bystrzycy Kłodzkiej  i ziemi kłodzkiej jako dawny mieszkaniec Wrocławia znałem swojego czasu bardzo dobrze. Bystrzyce Kłodzką odwiedzałem nie raz. W Stroniu Śląskim  jako dorastająca młodzież bywałem na rajdach turystycznych gdy chodziłem do szkoły i byłem piękny i młody. Od tego czasu minęło niestety 40 lat prawie . I po 40 latach pojechałem w tamte tereny.
Dlaczego pojechałem ?.
Zaprosił mnie mój przyjaciel który po latach mieszkania we Wrocławiu kupił posiadłość, ruinę  na wsi właśnie w Wilkanowie. Oczyma wyobraźni widziałem białą chatynkę w kiepskim stanie z piecem kaflowym w pokojach i westfalką w kuchni. Z podłogą wytarta i zniszczona przypominającą bardziej klepisko niż podłogę z desek. Obok  walącą się stodołę.
Ponieważ przyjechałem do siostry  i do Wilkanowa było znacznie bliżej z Wrocławia niż z Murzynowa z chęcią i z dużą ciekawością pojechałem na kilka dni w odwiedziny do mojego dawnego  i dobrego przyjaciela.  To z Wrocławia  około 100 km jest. Pogoda ładna jakkolwiek chłodno, ja w samochodzie wiozłem wykrywacz metali . Popijemy, poszukamy skarbów i na pewno coś znajdziemy. Wszak to teren znaczący historycznie, przez wieki wiecznie coś się tu działo.

Gospodarz i zarazem moj przyjaciel

Był wtorek kiedy wsiadłem rano do samochodu i obrałem kierunek na KŁODZKO.
Fajna pogoda. Po drodze zjadłem  w przydrożnym barze Przyczepie wspaniałą zupę grochową. Taka jak u mamy. Spokojnie z 80 km/na godz za 1,5 godziny byłem w Wilkanowie. GPS  jak po sznurku zaprowadził mnie na miejsce. W Wilkanowie telefonicznie zostałem zaprowadzony na samo podwórko i dojechałem na miejsce . Oczom nie wierzę.  Zobaczcie zresztą sami.

Ogród . Na pierwszym planie 
weranda na grilla i na dobre piwo w fajnym towarzystwie .
w oddali   dom i u góry pokoje gościnne .

Przyznaje że szczęka mi opadła. Kilkakrotnie rozmawiałem  o tym domu  i posiadłości .Jak to jednak się wyobrażenia rozmijają z rzeczywistością.  Byłem i jestem zachwycony. Na dole  mieszkanie gospodarza. U góry pokoje gościnne. Czyściutko. To co mi się rzuciło w oczy. Sterylnie czysto. Ja nie należę do pedantów, ale im jestem starszy tym bardziej zwracam uwagę na czystość w pomieszczeniach. Szczególnie po rogach, w trudno dostępnych miejscach. Zrobiłeś pensjonat na światowym poziomie - pomyślałem. 





to zdjęcie oddaje w części jak tam jest ładnie i przytulnie. Ja przyjechałem sam . Następnym razem przyjadę na dłużej. Gdybym mieszkał we Wrocławiu to byłby często kierunek moich wyjazdów. Sto kilometrów  od Wrocławia to niewiele nawet dla mnie,  ubogiego rencisty. Tak na marginesie. Dziwię się moim dawnym kolegom i koleżankom z Wroclawia . Co prawda dzisiaj to 60 letnie dziadki  i babcie  i chyba duch w narodzie w moim pokoleniu powoli umiera :).
  
aneks kuchenny . 
Spotkanie  fajne. Eliksir którym Zbyszek częstuje gości  też. Ten eliksir to prawie eliksir młodości . Ma dobrego kopa, tak na marginesie. Po nocy spędzonej na Nocnych Polaków Rozmowach  pojechaliśmy rano   w teren.  Zbyszek jako doświadczony turysta i miłośnik gór, a szczególnie rejonu Masywu Śnieżnika i Gór Bialskich mógłby godzinami opowiadać jakie grzyby gdzie rosną w tych górach, jaki szlak jest łatwy a jaki trudny. Ja chciałem odświeżyć wspomnienia . Byłem z Międzygórzu przed 50 laty na wczasach z rodzicami, pozostały urywki wspomnień.


                                                         
                                                         Jedna z willi w Międzygórzu

No cóż . Smutno. Miedzygórze kiedyś za czasów PRL przeżywało chyba swoje najpiękniejsze lata. Pobudowano wtedy lub adaptowano na cele wypoczynku stare wille. Jeździły tu na wczasy całe rodziny z tzw Funduszu Wczasów Pracowniczych  FWP - to dla obecnych  40 latków i młodszych objaśnienie do skrótu. Międzygórze powstało na bazie osiedla drwali. Przed wojną tzn w 1840 rokiem  Miedzygórze zakupiła księżna Orańska żona księcia   Albrechta Hohenzollerna. 
Ona też postawiła podwaliny pod obecne Międzygórze -stworzyła nowoczesny jak na tamte czasy ośrodek turystyczny
Po  wojnie rozwój wczasów pracowniczych spowodował rozkwit Miedzygórza. Stan wg mnie na dzień dzisiejszy jest smutny. Wiele z tych wielkich ośrodków wczasowych popada w ruinę.  Miałem wrażenie że jeszcze kilka lat i zawalą się w nich stropy i dachy. Miejsce robi się przez to trochę tajemnicze. :) Zwiedzając Międzygórze trudno było nie zobaczyć wodospadu . 

Lubię oglądać wodospady i widzieć siłę spadającej wody  Kiedyś może uda się zobaczyć wodospad Niagara . Na razie te mniejsze też uważam za bardzo  ładne.

Wodospad nazywa się Wilczka. Jest to największy wodospad w Sudetach . 
W drodze na wodospad.

Spacer po Miedzygórzu wyczerpał zakończył dzień pobytu. Na następny dzień przewidywane było zdobycie góry Igliczna i zwiedzanie Sanktuarium . 


IGLICZNA 

Niewysoka w sumie górka w Masywie Śnieżnika. Niewysoka ale dosyc stroma.  Zdobywanie tej góry skończyło się dla mnie wjazdem  prawie pod  sanktuarium Marii Śnieżnej. Droga bardzo stroma . Zimą nie odważył bym się tam wjechać i podziwiam kierownika schroniska który tam wjeżdżać musi Godziny wjazdu i zjazdu z pod sanktuarium są określone tablicą informacyjną. Droga jest tak wąska że dwa samochody nie są w stanie się wyminąć . W sezonie grzybowym  w lasach którymi porośnięta jest góra jest bardzo dużo grzybów wszelkiej maści . Z kurkami i prawdziwkami na czele. Tylko kto da rade oprócz mojego przyjaciela skakać po górach i grzyby zbierać. Ja bym po godzinie zbierania w takich warunkach ducha wyzionął. Jemu to nie przeszkadza. Zresztą grzybami marynowanymi byłem co wieczór częstowany.  Ja kierowcą jestem długoletnim przejechałem w swoich 35 latach których mam prawo jazdy i samochód sporo kilometrów, ale te zakręty, stromy wjazd a potem zjazd pamiętać będę długo . Jadąc w duchu myślałem : po jaką ku ..... ja tu jadę . Jeszcze mi życie przecież miłe.

                                         sanktuarium Snieżna Maria na Iglicznej




                                                           widok ze szczytu na Wilkanów

Sanktuarium jest nie duże. Bardzo ładnie utrzymane. Kościółek uroczy. Warto wdrapać się na szczyt lub wjechać . Widoki bardzo ładne . Wycieczka jeśli samochodem to nie zajmie więcej jak dwie godziny.

BYSTRZYCA KŁODZKA 

Być w Wilkanowie a nie odwiedzić Bystrzycy Kłodzkiej to byłaby strata nie do odrobienia.  W Bystrzycy byłem jako dziecko. Mieszkał tam mój wujek. Teraz po 50 latach pojechałem ze Zbyszkiem ponownie.  Zbyszek poszedł do sklepów ja poprzypominać sobie coś z dawnych czasów Mało co z tamtych pobytów pamiętam tak że zwiedzałem w zasadzie tak jakbym był tu pierwszy raz.
Bardziej pochodziłem po mieście . Do muzeów nie zaglądałem, było mało czasu.
Bystrzyca zrobiła się ładna. Odrestaurowane zabytki, mury obronne, baszty itp. Odwiedziłem też ryneczek  gdzie sprzedaję się różne starocie, ubrania, obrazy i Bóg wie co jeszcze. Zawsze jak jest okazja to odwiedzam takie miejsca. 

Zrobiłem kilka zdjęć  z pobytu w Bystrzycy . 


                                                      odrestaurowane mury obronne






muzeum Filumenistyczne ( po prawej) jedyne zresztą w Polsce. Filumenistyka to kolekcjonowanie Etykiet zapałczanych .
Bystrzyca Kłodzka w czasach PRL była bardzo prężnym ośrodkiem  przemysłu drzewnego i produkcji zapałek. Stąd naturalnym jest muzeum Filumenistyczne. 

Poniżej : odrestaurowane baszty RYCERSKA i WODNA




Mury obronne , baszty i inne budowle odrestaurowane są przypuszczalnie dużym nakładem pracy i środków.  Bardzo dobrze bo dla potomnych za niedługo nie pozostało by już nic . 

       Ale pomyślałem sobie że jednak kamienie które w tym murze dotykam nie były położone 500 czy 600 lat temu i zrobiło mi się trochę smutno . Pomyślałem tez że monety które mam z przed 400 lat i więcej ktoś przed 400 lat dotykał, ktoś nimi płacił. Jakby umiały mówić opowiedziały by ciekawe historie być może. Te kamienie opowiedzą co widziały za 200 lat .  Czasem fajniejsze są ruiny z epoki :).
Skończyło się spotkanie ze Zbyszkiem i u Zbyszka. Na pewno będę chciał tu jeszcze przyjechać. Myślę że on wytrwa w zamiarze prowadzenia gospodarstwa agroturystycznego  a to ciężki kawałek chleba. Jakby ktoś chcial sprawdzić na ile prawdziwe jest to co napisałem   odpocząć od zgiełku miasta w miłej atmosferze i czystym powietrzu podaje namiary : strona www. aksamit.agro.pl . 

Wróciłem do Wrocławia . Na następny dzień do Murzynowa.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz