wtorek, 25 sierpnia 2020

ALICANTE

 

ALICANTE. PIENIĄŻEK !!!!!!! - JAK W TO NIE WIERZYĆ ???







I JAK TU NIE WIERZYĆ PRZESĄDOM I LUDOWYM PRZYPOWIEŚCIOM :)

Ukradkiem wyjeżdżając  z Alikante, będąc ostatniego dnia pobytu, na molo wrzuciłem do morza pieniążka. Miałem wtedy wypowiedziane po cichutku jedno życzenie. Wrócić tu jeszcze raz. Minęło pół roku. Lotnisko we Wrocławiu. LINIE RAINER. BOEING 737  i powitanie z dawno nie widzianym synem.



Przy wejściu do bloku powitały nas przedziwne drzewo okwiecone jak na zdjęciu. Nazwałem to drzewo, drzewem butelkowym i do tej pory tak je nazywam. Nie mam pojęcia jak się nazywa naprawdę. Dla mnie to przeurocze drzewo to drzewo butelkowe. Mam nadzieję, że zdjęcia oddają dlaczego tak je nazwałem.
Powitanie było fajne a potem już tylko było lepiej i ciekawiej. Hiszpania przywitała mnie paletą barw, wszelkiego rodzaju kwiatów. Drzew obsypanych kwieciem. Do tej pory nie zwracałem uwagi na kwiaty w Polsce. Tutaj  zapierało czasem dech w piersiach. Kwiaty które czasem widziałem jako rośliny doniczkowe tu rosły w wielkie,kwitnące krzaki.

  Było naprawdę bardzo gorąco





 TABARKA WYSPA KOŁO ALIKANTE.

Jednym z dni jaki spędziliśmy  w Hiszpanii była wycieczka na Tabarkę.  Tabarka to wysepka  niedaleko Alicante. Jest to niedużą wyspą. Ma 0,3 km kw powierzchni i jest jedyną z zamieszkałych wysp małego archipelagu. Mieszka tam kilkadziesiąt osób. 


                                                               Płyniemy na Tabarkę

Wypłynęliśmy statkiem wycieczkowym jakich kilka płynie w sezonie na tę wyspę. Statek miał w niektórych miejscach przezroczyste poszycie i siedząc na ławeczce można było obserwować florę i faunę morza śródziemnego. Zielone  dywany wodorostów falujących wraz z morzem, przepływające ryby. Widok wspaniały. Szczególnie dla kogoś kto wodorosty widział głownie w akwarium.
Ja po przypłynięciu tam byłem zachwycony widokami pływających ryb i zielonej, bujnej roślinności.


 Same miasteczko wygląda tak, jak widziałem kiedyś na serialu ZORRO. Takie pueblo. Domki parterowe, gdzie nie gdzie jedno piętrowe . Wąska uliczka z kilkoma odnogami . Wygląda to jak na planie filmowym meksykańskiego westernu. Brakowało mi koni i dyliżansu. 


 WIDOK Z LOTU PTAKA. Po jednej stronie wyspy miasteczko . Po drugiej, dzika przyroda, kaktusy, wodorosty i głazy. Stara latarnia morska

                                                          
                                                          "dzika" część wyspy

Szkoda że nie jestem pisarzem,chętnie bym tutaj zamieszkał i pisał powieść podróżniczą  :) :)  Na drugiej stronie była latarnia morska, już nieczynna i wielkie jak na taką niedużą wyspę połacie kaktusów.




 Kaktusowe, kwitnące   łąki


  Są to agawy, krzaki dzikich rosnących kaktusów. Niektóre podgniłe wydzielającą woń wina jakby kaktusowego. Niektóre kwitnące.  Pełna dzicz. Oprócz tego mała roślinność i małe kaktusy , takie jak u nas wyższa trawa.  Wokoło morze . Jesteśmy w końcu na wyspie. Przy brzegu na wysokość dobrego metra a szerokości kilku metrów  wodorosty. Wodorosty obumarłe, które wyrzuciło na brzeg morze, Co jakiś czas brzeg czyszczony jest z tych wodorostów. Przyjeżdżały duże samochody wywrotki i koparki  i gdzieś zabierały te wodorosty.  Gdzie ?? Nie wiem.  Były tego setki ton. Falujące morze, Dzikie kaktusy. I jakbyś wzroku nie podnosił za wysoko,  masz wrażenie że jesteś na dzikiej, bezludnej wyspie. Podnosisz wzrok i widać . Kilkanaście restauracji  usytuowanych w grupie ( dzięki Bogu) Każda z wystawionymi propozycjami menu. Dużo propozycji owoców morza . Tzw hiszpańskie danie  bardzo popularne w Hiszpanii . Paella się nazywa. 



Podano Paellę. :) 
Na początku podszedłem do tego jedzenia jak do jeża

To ryż podany razem z owocami morza. Kraby, kawałki ośmiornicy, małże i inne dodatki morskie. Trochę warzyw. Ja lubię poznawać nowe smaki i te paella bardzo mi smakowała. Podawana była na wielkiej patelni . Każdy sobie nakładał ile chciał.  Bardzo dobre. Jadłem też bataty, takie  hiszpańskie ziemniaki. Nie tylko Hiszpańskie. Popularne są w całej strefie o ciepłym i wilgotnym klimacie.  Takie słodkie ziemniaki. Mają dużo większą wartość odżywczą od naszych ziemniaków. Ostatnio widziałem w Lidlu po 6 zł za kilogram


Myśmy jedli te bataty podsmażane na oliwie. Dość mocno podsmażane . Były chrupiące i bardzo smaczne. Jedliśmy często na śniadanie bagietki polewane oliwą  z oliwek . Na to najczęściej jakaś zielenina, ja czasem dawałem kawałek wędliny. Zdrowe. Ceny w sklepach nie odbiegają specjalnie od cen u nas. Wina i piwo generalnie tańsze, owoce zresztą też. Droższe na pewno przetwory mięsne, nabiał. Tak z 25 %.  Kawa, taka malutka filiżanka najczęściej kosztowała 1 euro. 
Hiszpanie narzekają na kryzys i na to że żyje im się dużo gorzej niż przed kilku laty.  Jednak chyba nie wiedzą oni jak wygląda naprawdę kryzys. Ich poziom życia i tak jest dwukrotnie wyższy od naszego przeciętnego poziomu. 
Mówią że podróże kształcą . I mają rację. Widziałem w  Hiszpanii dużo ciekawych rzeczy.

więcej na następnej części bloga o Hiszpanii dalszy ciąg

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz