niedziela, 23 sierpnia 2020

WROCŁAWSKIE AFRYKARIUM - krótka wycieczka do ZOO

 

środa, 18 listopada 2015

AFRYKARIUM WE WROCŁAWIU czyli krótka wycieczka do ZOO.


Post pisany 18 listopada 2015 roku.  Dzisiaj już  Afrykarium wrosło w atrakcje Wrocławia ale na pewno dla wielu którzy nie byli nadal jest atrakcyjne. Zresztą sam bym chętnie poszedł jeszcze raz.  Ceny biletów na pewno wyższe  i na pewno dzisiaj za cene biletu nie dał bym rady przeżyć 4 dni .
Piękna pogoda. Ciepło. Listopadowe słoneczko przygrzewa. Nie jest to już niestety to słońce co grzało w lipcu, ale jest jesiennie kolorowo i bardzo ładnie. Nietypowy dzień dzisiaj. Pierwszy listopad - raczej dzień mało wycieczkowy.  We Wrocławiu jestem ostatnio rzadko. O nowym AFRYKARIUM  we Wrocławiu słyszałem dużo. Okazja była aby pójść, tym bardziej że moja siostra  tez nie była.

Wybraliśmy się razem. Spacerkiem do tramwaju. Kilka przystanków i przejściem nad ulicą do ZOO. 
Pierwsze zaskoczenie. Bilety sprzedaje automat !!!!!  Wkładasz kartę bankomatową, zaznaczasz jaki bilet chcesz, naciskasz na guziczek i jest. Dla mnie ulgowy, wszak ja rencista jestem. 30 zł - sporo.  Przy moim oszczędnym trybie życia 4 dni jedzenia. Bilet mojej kochanej siostry 40 zł. Bo normalny. Panie strażniczki z ochrony  przy wejściu bardzo miłe. Wchodzimy. Witają nas żyrafy na dużym wybiegu i dwa piękne duże kaktusy.


Kierujemy się prosto do pawilonu AFRYKARIUM. Wielki pawilon. Budowanie go musiało kosztować strasznie duże pieniądze. Ale jest zrobiony pięknie.




Wchodzimy. Uprzejma obsługa pokazuje kierunek w którym mamy się udać. Zdjęcia można robić ale tylko bez lampy błyskowej. Schodzimy w dół i trafiamy w zupełnie inny, piękny podwodny świat. Wielki zbiornik wodny. 



Za grubymi na 30 cm szybami pływają ławice ryb z okolic Morza Czerwonego. Piękne. Kolorowe. małe i duże. Oddech zapiera i powoduje takie OOOOCHHHHH. Godzinami można patrzeć. Przechodzimy dalej. Następne ryby.

Wielkie rekiny. Może nie tak wielkie jak te z filmu, ale bardzo bym się wystraszył jakbym spotkał je w wodzie. A potem to jak u Hitchcocka - napięcie rośnie. Wchodzimy w taki tunel gdzie nad nami, obok nas z lewa i prawa płyną wielkie egzotyczne płaszczki i inne ryby. Super.

Wielka plaszczka nad nami
Przechodzimy do następnego akwenu.
Przechodzimy do innego  kontynentu.

Za grubą szybą pływają pingwiny. Małe pingwiny, stado. Zawsze wydawało mi się że pingwiny  stoją w grupie na śniegu. :) 

Dodaj napis
Dodaj napis
Pingwiny . 

Na chodzeniu w Afrykarium mija powoli druga godzina.  Trochę  nogi bolą i trzeba  na cmentarz iść (jest pierwszy listopad). Świeci słońce. Ściągamy kurtki. Szybkim krokiem do motylarni. 


                                              Pamiątkowa fotka kolo wielkiego kaktusa

Zawsze podobały mi się motyle, delikatne i kolorowe. Agnieszka troszkę ze strachem tam weszła. Motyle fruwają po całym pomieszczeniu a jest ich sporo. Wokoło piękne kwiaty, na kamieniach leżą pokrojone pomarańcze. Na cytrusach motyle. Korci aby je złapać. Są na wyciągnięcie ręki w około nas.



Motyle są chyba wszystkie są  takie same co nie umniejsza ich urody. Fruwają przy suficie, koło nas.  Jest parno od roślinności i oczek wodnych. Bardzo gorąco. 
Wychodzimy powoli z ZOO. Można by tu pochodzić cały dzień i na taki okres czasu najlepiej się przygotować idąc tu na wycieczkę.. Zaletą pierwszo listopadowych odwiedzin w ZOO było to że mimo prześlicznej pogody było  dosyć mało ludzi. Mijamy jeszcze stanowisko dla tygrysa. Tego tygrysa który śmiertelnie zranił swojego opiekuna. Specjalnie pisze stanowisko. Wybieg dla tygrysa nie ma krat. Wysoki przezroczysty mur z jakiejś grubej pleksi z drutem kolczastym u góry.
Wielki tygrys

Bardzo się zmieniło wrocławskie  ZOO.  
Wychodzimy. Podjeżdża autobus. Wycieczka do ZOO jest już historią.

s

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz